Virtus.pro bez podjazdu do Astralis

0 komentarzy
Hav0s, 2017-06-17

Virtus.pro uległo dzisiaj w nocy duńskiemu zespołowi Astralis w "rewanżu majora", czyli Clash for Cash organizowanego przez ELEAGUE.

 

Nikt nie stawiał Polaków w roli faworytów. Nawet u polskich bukmacherów częściej użytkownicy stawiali na wygraną duńskiego Astralis. Nikogo to raczej nie dziwi bo zwycięzcy ostatniego majora są cały czas w formie i prezentują bardzo dobry poziom gry. Dodatkowo ostatnio Virtus.pro mocno zawodzi i powoli wypada z pierwszej dziesiątki rankingu HLTV. Wiele osób myślało jednak, że ta noc w Atlancie to będzie moment przebudzenia ekipy NEO i wrócą oni do światowej czołówki.

 

Mecz rozpoczął się dosyć korzystnie dla Polaków. Objęli szybko prowadzenie i doprowadzili ten wynik do końca pierwszej piętnastki. Po zmianie stron Astralis wyraźnie odpuściło i mapa wpadła na korzyść Polaków 16:7. Kubeł zimnej wody wylany przez Polaków na ekipę, w której występuje Kjaerbye poskutkował bardzo szybko. Astralis nie dało kompletnie żadnych szans Virtusom na overpassie i skończyli spotkanie w 20 rundach. Na decydującej mapie nie zmieniło się nic. Kompletny brak pewności siebie Polaków, którzy byli kompletnie innym zespołem niż ten, który wygrał pierwszą mapę. Astralis po prostu było poziom wyżej w każdym aspekcie gry. Tym razem mapa skończyła się już w 19 rundach, a Virtusi wracają do domu z niczym.

 

To spotkanie pokazało, że ekipa NEO i TaZa potrafi grać bardzo dobrze. Jednak jak sami powiedzieli w wywiadzie są nieobliczalni i jest to ich największa wada i zaleta. Ta nieobliczaność ukazała się w dwóch ostatnich mapach, które przegrali z kretesem.

Komentarze (0)